Kupiłem netbooka

Ostatnio cicho i sza na blogu, gdyż skutecznie czas wykorzystuję codziennie dojeżdżając do pracy. A to za sprawą mojego najnowszego nabytku – netbookowi Samsung NC10.

Cała rzecz odbyła się dość szybko. Policzyłem sobie ile spędzam mniej więcej czasu w środkach komunikacji publicznej (codziennie) i wyszło mi z tego jakieś 1,5h. Hmmm, 90minut * 5 dni pracy = 450 minut / 60 = 7,5h tygodniowo. No to jak siedzę po nocach średnio od godziny 23 do 2-3 nad ranem wyrabiam tygodniowo jakieś 12-17h. Czyli dorzucenie do tychże godzin dodatkowych 7,5 to potencjalny wzrost “wydajności” o około 50%. Sporo. Decyzja została podjęta.

Szybki research uświadomił mi jedną rzecz – wszystkie netbooki są do siebie niemożliwie wręcz podobne. 99% sprzętu ma Intel Atom na pokładzie (1,6 GHz), 1GB RAMu, wbudowaną grafikę i dźwięk, ekran 10,2 cala i podstawowe w sumie wejścia (VGA, USB, liniówki do dźwięku). Jakiekolwiek odchyły z definicji przekładają się na konieczność dopłacenia kilkuset złotych. Przeglądając Allegro w poszukiwaniu odpowiadającego mi sprzętu znalazłem właśnie mojego Samsunga NC10. Co jest w nim tak istotnego? Ano kilka rzeczy:

  • jest bardzo lekki. Ledwo 1,33kg co wśród netbooków jest dobrym wynikiem.
  • czas pracy baterii jest baaaardzo długi (tak wyszło z testów przeprowadzonych przez Komputer Świat). Nie było to dla mnie aż tak istotne (czas podróży do pracy w jedną stronę to max godzina i 15 minut, zatem nie potrzebowałem jakiś rewelacyjnych osiągów), ale skoro jest to tym lepiej.
  • najistotniejsza rzecz to 2 GB RAMu. I to przeważyło. System na pokładzie to Windows XP – preinstalowany rzecz jasna – jednakże 2 GB RAMu spokojnie dają radę.

Komputer kupiłem używany (raptem 2 miesiące bodajże) – wygląda ślicznie, ani ryski (na ekranie wciąż folia ochronna) – wszystko pięknie i ładnie. System sprawuje się na medal, zainstalowałem nawet Netbeans i na razie nie jest źle. Do czego używam owo cudo? Ano Javy jako takiej jeszcze na nim nie próbowałem (może jutro się za to wezmę). 2GB RAMu to dużo, jednakże to zawsze netbook – uruchomienie Glassfisha może być zbyt wielkim obciążeniem (wraz z Netbeans rzecz jasna). Na razie grzecznie zabawiam się Ruby’m, gdyż gdzie się nie obejrzę to język ten jest używany (albo implementowany jako wewnętrzny, że o JRuby nie wspomnę). Grunt jednakże, iż zyskałem masę dodatkowego czasu z komputerem. Może i teraz wieczorne zmęczenie nie będzie powodowało wyrzutów sumienia.

Advertisements

2 thoughts on “Kupiłem netbooka

  1. Tomek

    witaj,

    ciekawym jakim środkie komunikacji publicznej się poruszasz że żywisz nadzieję pracy w nim (lub przynajmniej surfowania). 🙂 Być może miasto w którym mieszkasz jest nieco bardzie przyjazne pod tym względem.


    pozdrawiam
    Tomek

  2. chlebik Post author

    Zasadniczo Pruszków i jeżdżę do Warszawy. SKMka startuje właśnie w Pruszkowie i zawsze sobie grzecznie siedzę – na kolanach netbook. W autobus wsiadam na 2 przystanku zatem bez problemu miejsce siedzące również się należy 🙂 Powrotna trasa ta sama – różnie tam z tym siedzeniem wygląda, ale też często się zdarza.

    Net to i tam jest bo łapie po drodze 100k WiFi, ale wiadomo, że niezbyt długo 🙂 W marcu kupuje telefon HTC Hero więc może przez niego będę puszczał internet, choć na razie jakoś mi go bardzo przez te 2h nie brakuje.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s