Java Server Pages i servletowe podwórko

Wspomniałem już przy okazji poprzedniego wpisu o serwletach oraz o technologii Java Server Pages. W dużym skrócie – serwlety to po prostu aplikacje Javy wykonywane po stronie serwera, zaś JSP to technologia umożliwiająca dynamiczne generowanie dokumentów (X)HTML poprzez osadzenie w kodzie HTMLa wstawek z języka Java (za Wikipedią). Dodatkowo rzecz z automatu jest realizowana we wzorcu MVC (Model-View-Controller), co można ostatecznie podsumować stwierdzeniem, że mamy bardzo przyjemne narzędzie do tworzenia aplikacji internetowych.

Dlaczego o tym piszę? Albowiem jako programista PHP pracujący nad projektami o bardzo pojemnej nazwie ‘webdevelopment’ automatycznie kieruję się w stronę znanych mi rozwiązań, a za takowe JSP (i potem Java Server Faces – to framework) można uznać. Jednoczesne poznawanie Javy (za pomocą Bruce’a Eckela i jego ‘Thinking in Java’) oraz JSP (książka ‘Head First JSP’) póki co okazało się dość obiecującym rozwiązaniem, gdyż zamiast klepać standardowe do bólu System.out.println i zachwycać się rozbudowaną konwersacją z konsolą, można tworzyć kod wypełniając znany sobie szkielet aplikacji (np. tworząc system blogowy).

Do rozpoczęcia zabawy z JSP potrzebujemy jednej rzeczy – kontenera na serwlety. Rolę tę pełni świetnie Apache, kiedy doinstaluje się do niego odpowiedni moduł, albo też kiedy zainstaluje się Apache Tomcat jako samodzielny serwer (www + jsp w jednym). Zasadniczo wyszedłem od tej koncepcji (czy wspominałem już, że jestem leniwy jeśli chodzi o babranie się z administracją?), a następnie spróbowałem jakoś to wrzucić (pluginem oczywiście) pod Eclipse’a. Po strawieniu 3h nad konfigiem oraz próbą zmuszenia tej aplikacji by w końcu zobaczyła mój plugin do Tomcata dałem za wygraną i postanowiłem ściągnąć NetBeans. Downloaded, zainstaluj, uruchom, ściągnij update i viola!!! Nagle okazało się, że wystarczy stworzyć nowy projekt i nacisnąć ‘Build all’ – wszystko pięknie śmiga. Jako, że była gdzieś 3 nad ranem porzuciłem zabawę, ale wróciłem do niej zaraz następnego dnia.

NetBeans ma to do siebie, że można go ściągnąć w kilku wersjach. Bardzo ważne jest to, że możemy również wybrać wersję niejako ‘out of the box’, gdyż razem z IDE dostarczany jest też Tomcat oraz GlassFish (to serwer aplikacji J2EE firmy Sun). Po zainstalowaniu otrzymujemy (pod Windowsem oczywiście) w pełni skonfigurowane narzędzie. Tutaj właśnie uwaga – opiszę co i jak by skonfigurować pierwszy projekt i uruchomić go. W książce ‘Head First JSP’ przedstawiono podział na 2 środowiska – developerskie oraz aplikacyjne (czyli produkcyjne). Jest to rozwiązanie poniekąd słuszne, jednakże na czas nauki, kiedy człowiek musi przypominać sobie czasem składnię podstawowych funkcji, jakoś nie widzę ku temu sensu.

W NetBeans zatem skonfigurujemy projekt tak, aby dało się w obrębie jednego katalogu jednocześnie posiadać kod źródłowy, jak i widzieć go (po kompilacji oczywiście) z poziomu przeglądarki. Oto co trzeba zrobić:

1. Okienko z projektami -> prawy przycisk myszy i oczywiście New Project
2. Pokazuje się lista do wyboru, nas interesuje Web, a potem Web Application
3. Nadajemy projektowi nazwę, NetBeans automatycznie poda domyślną ścieżkę do niego (czyli katalog webapps w katalogu gdzie zainstalowano Tomcata).
4. Pojawią się informacje o używanej wersji serwera i takich tam – wybieramy oczywiście to, co zainstalowane (najprawdopodobniej Tomcat 6.0, Java EE 5).
5. W następnym kroku mamy możliwość wyboru używanego frameworka. Jako, że nic takiego na razie nie ma miejsca, to klikamy Finish i mamy gotowy szkielet projektu.

By przetestować działanie całości należy prawym przyciskiem myszy kliknąć na nasz projekt (w okienku projektów) i wybrać Build. NetBeans nam pokompiluje co trzeba i następnie znowu pod prawym przyciskiem wybieramy Run i po paru sekundach mielenia otwiera się nam przeglądarka i pojawia się śliczne ‘Hello wordl!’ (adres to http://localhost:8084/TWOJANAZWAAPLIKACJI/).

Teraz kiedy już mamy działający projekt trzeba objaśnić trochę strukturę katalogów. Różni się ona od przyjętej w ‘Head First’, zatem dla jasności napiszę co i gdzie. Struktura katalogów w folderze naszej aplikacji wygląda tak:

1. Katalog nbproject to internalsy NetBeans i nie należy tego na razie dotykać.
2. Podobnie rzecz ma się ze znajdującym się w katalogu aplikacji plikiem build.xml oraz katalogiem dist – to informacje na temat sposobu budowania projektu, a w katalogu z kolei umieszcza się ostatecznie przygotowaną paczkę z kodem (w formie pliku *.war).
3. Katalog test służy zgodnie z nazwą do testów (testów jednostkowych opartych na JUnit)
4. W katalogu build zgodnie z nazwą budowany jest cała aplikacja
5. W katalog src znajduje się nasz kod źródłowy
6. I na sam koniec w folderze web znajdują się nasze pliki *.jsp i *.html (wraz z plikiem web.xml).

Oczywiście normalnie nikt nie będzie grzebał bezpośrednio w plikach w tym folderze – od tego jest IDE. Jednakże dobrze wiedzieć co i z czym, zwłaszcza dla początkujących informacja ta może być dość istotna. Nasz projekt póki co nie zawiera kodu Javy, ale jest w pełni gotowy na jego przyjęcie. Na razie rzut oka na okienko IDE:

Aplikacja na razie jest dla nas interesująca w dwóch miejscach. Pierwszym z nich jest katalog Source Packages. Tutaj należy dodawać kolejne pakiety, a w nich klasy (np. com.wordpress.chlebik.TestowaKlasa.java). Umieszczone tutaj zostaną w procesie budowania projektu skompilowane i przerobione na postać strawną dla serwera. Drugim ważnym katalogiem jest katalog web, gdzie znajduje się cały HTMLowy lub JSPowy kod. Dla przykładu – znajdź w tymże folderze plik index.jsp i zmień jego nazwę na np. index2.jsp. Teraz w przeglądarkę wrzuć adres http://localhost:8084/WebApplication1/. I co? Ano nic, błąd. Ale z kolei wpisanie http://localhost:8084/WebApplication1/index2.jsp już jak najbardziej działa. Na prostym przykładzie widać, co gdzie i z czym jeśli chodzi o HTML i JSP. W katalogu tym można również odnaleźć podkatalog WEB-INF gdzie znajduje się plik web.xml, który służy do (powiedzmy uogólniając) kierowania routingiem w naszej aplikacji. Jednakże to uczący się JSP już raczej wiedzą i nie potrzeba tego tematu rozwijać.

Mam nadzieję, że to krótkie i pewnie trochę chaotyczne wypociny jednakże komuś pomogą, a i może skłonią do sięgnięcia po NetBeans.

Advertisements

3 thoughts on “Java Server Pages i servletowe podwórko

  1. yaotzin

    W ECLIPSE jest taka fajna rzecz jak tworzysz projekty typu WEB 🙂 nazywa się J2EE preview, symuluje działanie serwera. Oczywiście korzysta z zaimportowanych do aplikacji bibliotek. Jednak w trybie debug pozwala na zmianę zachowania kodu bez konieczności ponownej kompilacji, czasami to przyśpiesza pracę. A czasami wkurza… A jaka jest wada korzystania z zaimporotowanych bibliotek ?? To problemy z deploy’em na serwerze produkcyjnym.

  2. Paweł Ryznar

    mam pytanie [może banalne, ale nie widzę odpowiedzi]
    dlaczego użycie c:out value=”xxx” bez dyrektywy taglib nie zwraca jakiegoś błędu/ostrzeżenia?

  3. chlebik Post author

    Powiem szczerze – nie wiem. Ostatecznie z mojej pracy z JSP wyszlo tyle, ze z nim nie pracowalem 🙂

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s